piątek, 20 grudnia 2013

Bratobójcza bitwa - Testvérgyilkos csata

 W drugiej mojej ligowej bitwie zwarł się podjazd Sowen-Gireja z oddziałem wydzielonym Olbracht Agi. Siły były wyrównane, toteż tradycyjnie grałem walkę patroli. Wylosowałem panikę dla olbrachtowych segbanów, Olbracht dostał teren i dostawił las w mojej strefie. Na początku moje lewe skrzydło skoczyło do przodu. Jedna z watah schowała się za lasem. Na prawym skrzydle walec spahi pozostał w tyle, ubezpieczany przez lekką jazdę. A második bajnoksági csatámban két török sereg csapott össze. Mind kettő portya 9 pontos volt, úgy megint sima csatát játszottunk. Olbracht kisorsolt terepet, azért kaptam tőle egy erdőt, én pánikot húztam Olbracht szeméneknek. A csata elején a bal szárnyom előre ment, az egyik egységem bebújt az erdő mögé. A jobb oldalon spahi vasököl maradt hátra, biztosítva a günöllők által.

 


Olbracht także skoncentrował się na lewej stronie stołu, wysułając trzy oddziały do ataku. Olbracht szintén a bal szárnyát figyelte, oda küldött 3 egységét. 


Widać wyraźnie, jak jeden z olbrachtowych oddziałów obchodzi moje skrzydło, a centrum idzie do zwarcia. Látszik is, hogy az egyik egysége az átkaroló mozgást végzi, a centrum egyenesen támad.



Nietypowe, odważne i zaskakujące zagranie Olbrachta - zablokował mi drogę ucieczki swoim dowódcą. Váratlan és bátor lépés – a parancsnoka visszavonulási utat lezárta a tataraimnak.


Pierwsza walka dla Olbrachta, moja wataha poniosła spore straty, ale nie została rozbita i szybko się zebrała zachowując połowę podstawek. Az első harcban Olbracht győzött. De az egységem hamar rendbe jött, bár veszteségeket szenvedett.

Po pierwszej porażce przeszedłem do kontrataku. Była to pewnie najważniejsza walka. Ordyńcy celnie strzelali w szarży i zabili podstawkę spahisom, czym ich zmieszali i zdezorganizowali. Olbrachta stracił przewagę liczebą i jego najsilniejsza jednostka nie brała udziału w tej walce. W kolejnej rundzie także nie zdołała się zebrać, czym zyskałem na czasie. Walkę wygrałem przeganiając lekkie jednostki tureckie, które zaczęły ucieczki, z których nie potrafiły się zebrać. Az után ellentámadásba indultam. Az volt a legfontosabb összecsapás. Tataraim jól lőttek a rohamban és leszedtek egy talpat a spahiktól. Spahi egysége összezavarodott és kénytelen volt visszavonulni, így a legerősebb egysége nem verte részt a harcban. Akkor Olbrachtnak nem volt létszámfölénye. Spahiknak a következő fázisban sem sikerült rendbe visszajönni, ami nekem időt adott befejezni a dolgaimat. Megnyertem azt a harcom és elűztem a könnyű török lovasságot. A menekülő egységeket Olbracht már nem tudta megállítani.
 







Zachęcony powodzeniem ruszyłem do przodu, może trochę zbyt pochopnie. Nie zdecydowałem się także na dołączenie Agi do moich spahi, licząc na atak gunollo od tyłu. Niestety mój zamiar się nie udał, nie zdałem testu o 1 (ten dowódca byłby się przydał). Nic też nie wyszło z ataku z tyłu. Moi spahisowie zostali w większości wycięci, reszta uciekła. Zysk był taki, że spahisowie Olbrachta już nie zdołali wrócić do walki. Za daleko odjechali. Bízva a további sikerekben elindultam támadásba máshol is. A következő harcban nem csatoltam a parancsnokot a spahikhoz, ami éppen hiba volt. Akartam hátba megtámadni a második Olbracht spahi egységét, de túl messe mentek el. 1 ponttal vesztettem az összecsapást, a spahi egységem elmenekült. Egyetlen jó dolog, az volt, hogy Olbracht spahik nagyon messze futottak el és már nem tudtak visszajönni a csatába.




Przez większość bitwy segbani tylko się przyglądali, a lekkie torhaki przepychały się. Moi jednak nie dali się zepchnąć, mimo przewagi wroga. A bal szárnyon könnyű egységek csak tologatták egymást, a szemének bámultak ez eseményekre. 
 



Bratobójcza walka sipahów. Testvérgyilkos spahi összecsapás. 






Kontrowersyjna sytuacja, o której pisałem na forum OiM. Mimo problemów wygrałem to starcie.



Bitwa zakończyła się atakiem gunollo na segbanów, którzy zdezorganizowani zostali częściowo wycięci, reszta uciekła, dzięki czemu ze względu na wysokie stratu Olbrachta wygrałem 2:0. Dla mnie początkującego to wielki sukces. Dziękuję Olbrachcie za grę. A csata a günöllő támadással befejeződött. Szemén egység volt a cél. Szemének a játék elejétől össze voltak zavarodva. Részben vágtam őket, részben elmenekültek. E miatt győztem 2:0, mert Olbrachtnak túl magas volt az összes vesztesége.


czwartek, 12 grudnia 2013

Ogniem i Mieczem na Games Day w Budapeszcie - Tűzzel-vassal a Games Day-en Budapesten

Béla írt nekem, hogy a Games Day bemutatón "sok érdeklődő volt az utca emberek és a wargamesek közül is, sokakat vonz a korszak, amikor meghallották, hogy jön a magyarokat is tartalmazó kiegészítő még lelkesebbek lettek. A figurák is szépek és sokaknak jó hír, hogy lengyel fejlesztés a játék." Ennél biztatóbb szavakat már régen nem olvostam. Nagyon örülök neki hogy megcsináltátok. Grátulálok! Csak rettenetesen sajnálom, hogy nem tudtom részt venni, pedig másképpen terveztem. Szinte Bélától kaptom meg a két képet, nem tudom ki fényképzte, de remélem nincsen ellene hogy publikáljak ezeket itt a blogon és a lengyel forumon.

 


Gemes Day to największe spotkanie miłośników wargamingu na Węgrzech. Miało miejsce w Budapeszcie w niedzielę 8 grudnia. W trakcie konwentu dwóch moich przyjaciół Skot i Matusy zorganizowali na własną rękę stolik przedstawiający i promujący grę Ogniem i Mieczem. Figurki są ich (RON to Matusy, a Szwedzi - Skot). Przetłumaczę fragment listu Béli: "Było spore zainteresowanie zarówno ze strony wargamerów jak i ludzi z ulicy, którzy weszli popatrzeć. Wielu przyciąga ten okres i kiedy usłyszeli, ze wydane zostaną figurki Węgrów, ich zainteresowanie jeszcze bardziej wzrosło. Figurski są ładne, a dla wielu ważną kwestią, że gra jest polskim pomysłem". Zaprawdę bardzo miłe słowa. Niestety, tak się sprawy ułożyły, że choć pierwotnie planowałem, nie mogłem pojechać w tym czasie na Węgry. Ale ziarno zasiałem i wzeszło! Proszę, dopingujcie moich przyjaciół, aby grono zapaleńców OiM u bratanków stale się powiększało.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Pierwsze wielkie zwycięstwo Francuzów - Az első nagy francia győzelem - The first big French victory

 
Na blogu Yoriego można znaleść angielską wersję historii, która miała miejsce u stóp góry Wielka Kopa. Na tym blogu przedstawamy wersję prawdziwą, francuską. Nasz oddział wydzielony miał obronić wioskę, nie tracąc przy tym za dużo sił. Mieliśmy skromne siły, bo dwa oddziały regularnej piechoty, uszczuplone plutonem detaszowanym do obrony etapów, oraz trochę marines. Indiane i nasi leśli ludzie poszli na zwiad. Tymczasem do wsi podeszli półdzicy szkoccy górale wsparci jeszce dzikszymi Mohawkami.
 





Już pierwsza salwa pokazała, że zadanie nie będzie łatwe. Padła połowa pierwszego plutonu Reszta została zaatakowana od tyłu przez Indian, którzy zakradli się u stóp wzgórza.




Na szczęście prawoskrzydłowa jednosta indian Yoriego co rusz była odrzucana ogniem przez marines i naszych Huronów.






Ostatni żołnierz pierwszego plutonu własnym ciałem osłonił drugi pluton przed kolejną palbą Szkotów.
 


Nasi chłopcy też celnie strzelali i z regularnych Szkotów pozostała połowa. Lekka piechota Szkocka także raz po raz była odrzucana ze stratami.


W międzyczasie, boczkiem, boczkiem, górę okrążała nowo przybyła jednostka Huronów z łukami.


Lewą frankę Yoriego osłaniały pozostałości Indian, który od tyłu aatakowali pierwszy pluton. Po walce otrzymali salwę z bliska od drugiego i uciekli. Przydali sie do osłony "martwego" kierunku.



Spłonęła już jedna z chat, Anglicy zdecydowali się przegrupować siły i podchodzą do drugiego z domów.
 




Podpalacze!


Tu niespodzianka. Tomahawki poszły w ruch i mimo osłaniającego płotu, Indianie Yoriego znaleźli się w krainie wiecznych łowów.







Nasi Huroni, chcieli odgonić podpalaczy, ale ulegi i ze stratami musieli się wycofać.




Koncentracja wroga przed atakiem na trzecie domostwo.



Niestety płonie trzeci dom. Anglicy mają jednak wysokie straty, drugi nasz pluton, tylko trochę uszczuplony zszedł z linii ognia, szykując się do natarcia na bagnety.



Indianie zwarli sie w walce w wręcz i Hronowie znowu byli górą. Pozostało ich tylko dwóch, zle zdołali dojść do składziku whisky.





W ostatniej chwili z patrolu wróciła reszta naszych Indian, atakując, zresztą nieskutecznie, rangersów.




Huroni co prawda się upili i zostali powybijani przez resztkę Szkotów, ale po stracie całej whisky morale Anglików spadło do zera. Yori przez całą grę dzielnie rzucał na morale, ale po wyciągnięciu Karty morale, ta sztuka już mu się nie udała. Jego jednostki po kolei zaczęły ucieczkę lub odwrót. Francuzi zdobyli whisky oraz nie stracili żadnego trapera. Yori nie zdołał zaś wyeliminować większości naszych sił. Francuskie zdecydowane zwycięstwo o włos. Bardzo gruby włos.

 
Dzięki Yoriemu i Kadzikowi za grę. Kadzik, dowódca naszych marines, awansował potem na pełnego porucznika. A wieś jakoś się odbuduje.