poniedziałek, 16 października 2017

Sd.Kfz. 222


W końcu udało mi się pomalować kolejny model First to Fight do Września1939, choć z ubolewaniem stwierdzam, że cały czas maluję modele pojazdów niemieckich. Hamar nyilvánvalóvá vált, hogy az Sd.Kfz. 221-es fegyverzete nem biztosít kellő tűzerőt, ezért a járművet tovább fejlesztették. Ennek eredményeként született meg az Sd.Kfz. 222-es. Az Sd.Kfz. 221-es géppuskatornya helyére egy jóval nagyobb tízszögletű tornyot építettek. Ez a lövegtorony alacsony építésű és elődjéhez hasonlóan felülről nyitott volt, csupán egy drótháló védte a személyzetet attól, hogy az ellenség esetleg kézigránátot dobhasson a jármű belsejébe. A Sd.Kfz. 222-es fő fegyverzeteként a Pz.Kpfw. II-es harckocsik fegyverzeteként is szolgáló 20 mm-es KwK 30 (később pedig a KwK 38 típusú gépágyú szolgált). A löveghez 10 lőszeres tárakban elhelyezve 180 darab 20 mm-es lőszer tartozott járművenként (tárok láthatók a modell belső oldalán). A toronyban a 20 mm-es löveggel párhuzamosítva egy 7,92 mm-es MG 34-es géppuska biztosította a jármű élőerő elleni védelmét. A löveget egészen 80 fokos - tehát majdnem teljesen függőleges - állásig lehetett emelni, így hatékony légvédelmi eszköznek is bizonyult. A jármű páncélzata teljes egészében megegyezett az Sd.Kfz. 221-esével, bár a törzs alakja más volt mint az elődjénél. 1936 és 1943 között összesen 989 darab Sd.Kfz. 222-es készült a Wesserhütte, a Schichau, a MHN valamint a Büssing-NAG üzemeiben. A járművet exportálták is: Kína és Bulgária vásárolt belőlük egy kisebb mennyiséget. First to Fight modellje, 1:72.





czwartek, 12 października 2017

Polska haubica polowa wz. 1914/19

 
Facebukowa zapowiedź, że 10 października ukaże się kolejny, 49. numer modelu i gazetki Wrzesień 1939 okazała się prawdziwa. Od kilku miesięcy firma przestawiła się na taką formę zapowiedzi i jak na razie to działa. Dostaliśmy po dłuższej przerwie model broni polskiej. Tym razem było to kolejne działo, haubica wz. 14/19, które zapisało wspaniałą kartę w wojnie obronnej. Szkoda tylko, że tak mało o tym w gazetce.

Gazetka
W dalszym ciągu czytamy „nieśmiertelny” artykuł o zmaganiach wielkopolskiej Brygady Kawalerii w bitwie nad Bzurą. Zbliżamy się już nieuchronnie do końca tej opowieści.

Rozkładówka zawiera – jak zwykle – opis malowania modelu, podstawowe dane techniczne oraz potrzebne do tego farby. Opis malowania zawiera także informacje o figurkach obsługi. Jest to o tyle niefortunne, że tym razem w zestawie nie ma żadnej figurki. Z facebukowych informacji wynika jedynie, że figurki obsługi będą, tyle że w osobym zestawie. Po cóż więc opis czegoś, co i tak będzie?

Kolejny artykuł przedstawia krótką historię haubicy, jej cesarsko-królewskiego rodowodu i produkcji podczas wielkiej wojny. Jest też trochę informacji o modernizacji jaką przeprowadzono w Polsce oraz wykorzystaniu działa w armii polskiej. Najciekawszy fragment to ten odnoszący się do użytkowania haubicy w innych armiach, w tym także po II wojnie światowej. Czego mi brakuje? Jakiejkolwiek informacji o walkach dywizjonów wyposażonych w ten sprzęt. Zamiast kolejnej części o bitwie o Głowno, aż prosił się artykuł właśnie o bojowym wykorzystaniu haubicy w kampanii 1939 roku.
 

Tym razem odniosę się jeszcze do pudełka. W polskim tekście znajduje się błąd – słowa armia polska, armia niemiecka piszemy małą literą. Dużą, możemy napisać Wojsko Polskie lub Wehrmacht. Warto o tym pamiętać, bo seria trafia do rąk także i dzieciaków i niesie spory ładunek edukacyjny. Trzeba więc to robić porządnie.

Ostatnią informacją jest OdB baterii haubic. Ważne, że do działa będą potrzebne aż 4 figurki obsługi. Na podstawce, także z powodu sporego rozmiaru haubicy, będzie panował ścisk.

Model
Model, jak na działo, które z natury rzeczy zawiera sporo drobnych elementów, skleja się bardzo przyjemnie. Części nie ma przesadnie dużo, są na prawdę dobrze spasowane – obie połówki lawety pasują jak ulał. Nie miałem też, a zazwyczaj mam, kłopotów z zamontowaniem pokręteł. Mocowanie tarczy jest idalne. Jedyny błąd jaki znalazłem dotyczy instrukcji. Haubica, jeżeli chcemy, aby była gotowa do strzału, powinna mieć lemiesz „na dół”, tak jak jest w instrukcji, ale dźwignię zmiany kierunku „do góry”, czyli odwrotnie, niż pokazano. Widać to ma moich zdjęciach. Dźwignia ta służyła bowiem do szybkiej zmiany kierunku ustawienia działa, bowiem haubica miała bardzo ograniczony ruch lufy w poziomie. Dźwignię możemy zamontować „na dół", opierając o lawetę, jeżeli chcemy zrobić haubicę w położeniu marszowym.

Miłym akcentem są osobne pociski i łódka (skrzynka) z pociskami, co będzie miłą i praktyczną ozdobą podstawki-dioramki.
 

 

poniedziałek, 9 października 2017

7. dywizja desantowa - 7. deszánt hadosztály (5)


Kilka kolejnych drobiazgów do mojej 7. dywizji desantowej. Pierwsze fotki to pułkowy pluton saperów, który liczył 3 amfibie PTSM. Podczas lądowania służyły głównie do transportu sprzętu niepływającego na brzeg. Megcsináltam a deszánt hadosztályhoz további pár modelt. A ezred utász szakasz 3 PTSM kétéltűt számlált. A partraszálláskor a nem uszó jarműveket szállított.



Kompania, która nie posiadała transporterów TOPAS, w obronie wybrzeża używała do poruszania się polskich Starów. Ez a század, aminek nem voltak TOPAS járművei, szállításhoz lengyel Star tehergépkocsikat használt.




Pułk posiadał także własną baterię plot z podwójnymi karabinami maszynowymi, które jeździły na wschodnioniemieckich Roburach. Ponieważ O8 nie zrobił ani Roburów, ani takich karabinów, użyłem Starów i działek ZU-23. Na zdjęciu więc moja, trochę naciagana, pułkowa bateria plot, na razie w wersji transportowej. Minden deszánt ezred saját légvédelmi üteggel rendelkezet nehézgéppuskákkal, melyeket NDK Robur tehergépkocsikkal szállították. Mivel O8 se Roburt, se ZPU-2 geppuskát nem csinált még meg, 23mm-es ZU gépágyút csináltam meg az ezrednek. 


 

piątek, 6 października 2017

Pola Chwały (3)


W sobotę wypoczywaliśmy na Polach Chwały bardzo aktywnie. Zagraliśmy trzy bitwy powietrzne w systemie Wings of Glory. Szczególne podziękowania należą się Stefanowi, za wprowadzenie nas wszystkich do gry, przygotowanie modeli i cierpliwość, nie tyle w tłumaczeniu zasad, co znoszeniu naszego luźnego podejścia. Stefan okazał sie przy tym mistrzem pilotarzu tych drobiazgów, często mogliśmy dać mu radę dopiero w trzech. Gra i zabawa były przednie, właśnie dzięki Stefanowi. Gorąco pozdrawiam.





Poniżej jeszcze kilka fotek ze stołu Normandia, przygotowanego przez grupę z Tarnowa.



Poniżej zdjęcia z gry w Bolt Action w skali 28 mm. Także bardzo ciekawa makieta.




Na koniec rodzynek - mega bitwa pod Warszawą w systemie Ogniem i Mieczem, w którą w nocy z soboty na niedzielę grali m.in. Krajarek, Lubelak i Adaś. Ogarnięcie stołu było już dla mnie nie lada wyzwaniem, a co dopiero gra.





poniedziałek, 2 października 2017

Niemiecki lekki samochód pancerny Sd.Kfz.221

 
 
Powoli zbliżamy się do 50, „jubileuszowego” numeru wydawnictwa First to Fight. Jeszcze dwa lata temu, większość klientów, ciesząc się oczywiście z nowych modeli, zastanawiała się, jak długo firma pociągnie i czy brak zapowiedzi konkretnych modeli wydawanych w najbliższej przyszłości, nie jest oznaką rychłego upadku wydawnictwa. Na szczęście okres ten mamy za sobą, a oferta firmy zdaje się wchodzić w kolejną fazę. Firma ze swej strony jakoś próbuje nadrabiać braki w komunikacji z klientami. Nnie jest ona może idealna, ale nie oszukujmy się – to nie korporacja z rozbudwanym działem PR. Facebulowe zapowiedzi pojawiają się jednak odpowiednio wcześnie, są też „konktrolowane” przecieki z różnych imprez z informacjami i zdjęciami modeli do wydania w najbliższej przyszłości. Obecnie wydawane są modele prezentowane w na warszawskim konwencie Grenadier.
 

W wrześniu doczekaliśmy się więc numeru poświęconego kolejnemu lekkiemu samochodowi pancernemu – tym razem Sd. Kfz. 221, tak charakterystycznemu dla kampanii 1939.

Gazetka
W dalszym ciągu czytamy o zmaganiach wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Szósta część artykułu, podobnie jak wszystkie poprzednie, opiera się na doskonale napisanych wspomnieniach dowódcy brygady, gen. Romana Abrahama. Dalej twierdzę, że wspomnienia te są obowiązkową lekturą każdego zainteresowanego „wrześniowym” bitewniakiem, ponieważ stanowią istną kopalnię prawdziwych lub o partych na faktach scenariuszy bitewnych. Nie jest moim zarzutem wobec autora obszerne cytowanie wspomnień. Prosiłem i nadal proszę tylko Roberta Rychalskiego, aby więcej cytował wspomnień Niemców, bo są one mniej znane i trudnej dostępne.


 
Rozkładówka zawiera – jak zwykle – opis malowania modelu, podstawowe dane techniczne oraz potrzebne do tego farby. Także i w tym modelu, na kogoś, kto jeszcze nie zajrzał do pudełka, czeka niespodzianka – figurka niemieckiego pancerniaka.

Kolejny artykuł przedstawia krótką historię samego samochodu pancernego - jego opracowania i opis konstrukcji. Dostajemy także dane dotyczące produkcji pojazdu w rozbiciu na lata. Ciekawą informacją jest użytkowanie tych pojazdów w dalekich Chinach. Brakuje mi jednak informacji o walkach tych pojazdów w Polsce, o stratach jakie doznały pododdziały rozpoznawcze wielkich jednostek niemieckich, czy choćby ciekawych zdjęć pojazdów rozbitych, takich jak prezentowane na facebuku FtF.
 
Ostatnią informacją jest OdB plutonu lekkich samochodów pancernych oraz kompanii samochodów pancernych w dywizji piechoty zmotoryzowanej. Nie zmieniono dość mglistego zapisu, który pozostał z poprzedniego numeru. Struktura niemieckich oddziałów rozpoznawczych jest dość skomplikowana, a sposób jej przedstawienia niestety nie najlepszy. Zamiast napisać, że w kompanii były dwie sekcje po 3 wozy Sd. Kfz. 231 i tworzyły one ciężki pluton samochodów pancernych, dwukrotnie powtórzono po prostu „3 samochody pancerne Sd. Kfz. 231”, co równie dobrze można przyjąć jako zbędne powtórzenie.

Model
Po otwarciu pudełka zwraca uwagę figurka niemieckiego pancerniaka. Przedstawia siedzącego żołnierza. Wykonana jest z tego samego twardego plastiku co model. Tak jak i poprzednia, ma niewielkie nadlewki, ale ten rodzaj tworzywa da się szlifować i usunąć je będzie dużo prościej niż z dotychczas wydanych figurek. Żołnierz posadowiony jest na kawałku ramki, co oznacza, że odlano także i inne figurki, które dostaniemy z innymi zestawami. Firma opanowała więc odlewanie figurek w twardym tworzywie, co cieszy i jest być może zapowiedzią głębszych zmian w tym temacie. Figurkę łatwo daje się umieścić w pojeździe, zarówno w obecnym jak i poprzednim samochodzie pancernym.



Również i w tym przypadku zwraca uwagę zrobione wnętrze modelu. Przy złożonej siatce będzie pewnie niewidoczne, ale jest to ukłon w stronę modelarzy, którzy będą chcieli wykonać także i środek pojazdu. Na ścianach widoczne są granaty, pm, magazynki i inne elementy wyposażenia. Rzecz nie spotykana w innych modelach fast assembly.

Model, podobie jak poprzedni samochód, skleja się bardzo przyjemnie. Ma niewiele części (to chyba specjalnie dla mnie tak zrobiono), ale są one bardzo szczegółowe. Nie widziałem do tej pory tak odlanego podwozia pojazdu w jednym kawałku. Cieszą także kalki dedykowane dla tego modelu.



Cały czas można przyczepić się do szczętkowych instrukcji, które niewiele pokazują. Generalnie modele FtF skleja się dobrze i niewielu rzeczy trzeba się domyślać. Ale jak gdzieś można popełnić błąd, instrukcja nie pomoże nam go uniknąć. Tym razem na przykład doszedłem w jaki sposób można zrobić obracaną wieżę. W pierwszym modelu, nie zwróciłem na to uwagi, a szkoda, i przykleiłem wieżę na stałe. Ogólnie model zasługuje na na wysoką ocenę i będzie ozdobą niejednego pola bitwy.