niedziela, 9 listopada 2014

Atak na Fort Ligonier - Ligonier Fort támadása


Po kilku miesiącach letniej przerwy powróciliśmy do walk z okresu Ostatnego Mohikanina. Tym razem Kadzik, nasz nieoceniony mistrz gry, wymyślił scenariusz bazujący na rajdzie francuskiego kapitana Aubry na brytyjski fort Ligonier. Rajd został przeprowadzony siłami 450 Kanadyjczków oraz 150 Indian. Fort, będący w przebudowie, okalały miasteczka z namiotów, zagrody dla zwierząt i składy zaopatrzenia. Atak z zaskoczenia spowodował znaczące straty – zginęło ok. 300 Brytyjczyków, przy minimalnych stratach francuskich. Napastnicy obłowili się – zabrano ok. 200 sztuk koni i bydła.
Nasza bitwa była największą z dotychczasowych. Tylko po francuskiej stronie mieliśmy 119 figurek, przeciwnicy pewnie ok. 100, ale dokładnych danych nie pamiętam. Graliśmy na dwóch matach GW i pole bitwy miało wymiar 180x240 cm. Największą i najbardziej okazałą budowlą, był fort. Wykonany przez Mariusza „Niepokalanego” był ozdobą pola bitwy. Był celem odwrotu wojsk brytyjskich i ich kolonistów i de facto nie brał udziału w bitwie. Wewnątrz zmieścił się podziemny magazyn i koszary wykonane przez Kadzika. Trochę brakło nam pomalowanych namiotów i musieliśmy się posiłkować namiotami Wargamera typu wschodniego, co nie bardzo pasuje do okresu. Namioty typu zachodniego są jadnakże jak najbardziej przydatne. Te obecne na polu bitwy są mojego malowania. Ważnym elementem była kadzikowa rzeka, przecinająca pole bitwy. Debiutowały dwa pierwsze odcinki mojej rzeki (m.in. element  wyspą).
Celem dla wojsk francuskich było zaatakowanie brytyjczyków i zadanie im jak największych strat (5 pkt), zniszczenie kolonistów (3 pkt) oraz spalenie obu miasteczek namiotowych (po  1 pkt). Brytyjczycy dostawali te same punkty, ale za uratowanie wojsk i namiotów.
Ja dowodziłem dwoma licznymi oddziałami regularnej piechoty (2x12 plus 2 oficerów) oraz oddziałem marines (12 plus oficer). Jani dostał 18 Indian, Kadzik początkowo miał oddział marines na mojej prawej flance, a Tomek kilka (chyba 3 jednostki) marines. Po jakimś czasie dostaliśmy posiłki (Kadzik i Jani) w postaci dalszych Indian i marines. Niestety los zdecydował, że posiłki weszły na naszym lewym skrzydle, przez co było zbyt daleko do namiotów.  
Przeciwnicy mieli bodajże 4 jednostki regularnej piechoty, pożyczone lekkie działo usadowione w umocnieniach oraz niezliczone jednostki lekkiej piechoty i osadników, z których część miała broń. Mi przyszło tradycyjnie walczyć z Noskiem, choć obrywałem także od armaty, którą kierował Yori i od jednego z oddziałów Yoriowych hajlandersów.
Atak rozpoczął Jani, który ochoczo ruszył do przodu i raz po raz nadziewał się na salwy szkockich górali. Jeden z jego oddziałów (ten z łukami) został zniesiony. Udało się mu jednak rozbić silny oddział lekkiej piechoty, który strzegł skrajnej pozycji na prawym skrzydle angielskim. To dawało pewne szanse na przełamanie i zagrożenie osadników. Niestety Anglicy i Szkoci strzelali dość celnie i raz po raz Indianie i marines Tomka w centrum byli odpierani i mieli problem z przekroczeniem rzeki. Co ją przeszli, to musieli odskakiwać lub uciekać do tyłu. W wymianie ognia starty ponosili także Anglicy i Szkoci.
Na skrajnym odcinku naszego prawego skrzydła Kadzik dowodził oddziałem marines, który w krwawych walkach zadał duże straty Noskowi (jego lekkiej piechocie). W efekcie tych walk oddział Kadzika ulotnił się, ale Noskowi z 2 oddziałów pozostało po 1 żołnierzu.  Moi marines sforsowali rzekę, ale dostali się pod ogień Szkotów i armaty. Ponosili straty, ale dzielnie trwali, skupiając na sobie ogień. Moi regularni po ostrzeliwaniu się z Noskiem na dalekim zasięgu także sforsowali rzekę. Wcześniej jednak, dzięki dobremu rzutowi rozbili jeden oddział regularnej piechoty, potem także i lekkiej piechoty. Lewe skrzydło angielskie było mocno osłabione. Niestety bak naszych ruchliwych jednostek spowodował, że nie można było podejść do namiotów. Moi marines absorbowali armatę i Szkotów i ponosili strarty, a regularna piechota do ruchliwych i manewrowyh nie należy. Gdyby Kadzik wszedł z posiłkami właśnie w bok Noska, pewnie wygrana byłaby nasza.
Kadzik ruszył na naszym lewym skrzydle, mocno dając się we znaki Yoriemu, Tomek ruszył swoich marines, ale pechowo nadział się na salwę Szkotów i musiał uciekać. Jani szalał Indianami, Anglicy przekroczyli próg strat i dostali do talii kartę morale. W tym momencie musieli przyspieszyć odwrót. Dzięki poświęceniu Szkotów (silny 12 figurkowy oddział) wycofali osadników, ale Szkoci zostali wybici chyba co do jednego. Nosek się wycofał pod osłonę wyjątkowo skutecznej dzisiaj armaty. Mój konny dowódca wykonał śmiałą szarżę wycinając samodzielnie 2 oddziały (każdy z ich liczył po 1 figurce, ale co oddział, to oddział). Po pewnym czasie osaczony, zginął, ale zadając straty kolejnemu noskowemu oddziałowi.
Ponieważ nie udało się nam spalić namiotów i osadnicy doszli w dobrej liczbie do fortu, starcie zakończyło się remisem.
Bitwa była świetna, najfajniejsza z dotychczas granych. Na tak wielki teren musimy jednak dorobić trochę więcej elementów. Dzięki chłopaki za grę. Mariusz, dzięki za fort. Vive la France.

Nie wszystkie zdjęcia są dobre, ale chciałem, żebyście mieli pogląd na wielkość pola bitwy. Zdjęcia robine przez Yoriego będą na pewno lepsze i uzupełnią moją relację.

W oddali nasze centrum - marines Tomka, widok od strony milicji Yoriego.


W tle reduta z armatą, na pierwszym planie koloniści i Szkoci.


Lekka piechota Yoriego, która została szybko wybita przez Indian Janiego.


Lewe skrzydło Noska.


Centrum Yoriego i Tomka.


Fort Ligonier.


Marines Tomka na zbliżeniu, wychodzą z lasu w kierunku rzeki.


Hajlandersi Yoriego.


Moi regularni przygotowyją się do forsowania rzeki.


Nosek się broni.



Moi marines w trakcie przeprawy.


Indiane Janiego w natarciu zajęli wyspę.


Marines na drugim brzegu ...


skupili uwagę Szkotów.


Koloniści i lekka piechota się broni, cywile odchodzą w kierunku fortu.




Kora, córka Siwych Włosów oczekuje na wynik stacia.


Z palisady miała taki oto widok:


Widok na kolonistów i Prawe skrzydło Yoriego.


Ciężkie walki w centrum:



Posiłki Kadzika.


Trochę panoramek:





Przerzedzone linie Noska.


Tomek forsuje rzekę.



Ja też.




Szarża Janiego



Przegrupowanie w zbożu:


Marines przyczajeni do ataku na Szkotów, nie przypuszczali co ich czeka - karta "British regulars"


Brytyjska karta i salwa prosto w gębę.



Artyleria w trakcie walki zmieniała pozycje.



Zwycięskie, choć już przetrzebione linie regularnej piechoty.


Szarża konnego dowódcy:



Gdzie jest colonel Nosek - w odwrocie!


Tomek w natarciu:




Także Szkoci odeszli, koloniści już przy forcie. Koniec bitwy.

środa, 5 listopada 2014

Bojownicy państwa islamskiego - Iszlám állam harcosai

Kolejna porcja figurek dla gier Saga - Normanowie - Lion Rampant. Przedstawia lekką piechotę - bojowników uzbrojonych w oszczepy i tarcze, walczących w luźnym szyku. W przyszłości mam nadzieję rozgrywać nimi potyczki i bitwy w południowych Włoszech i na Sycyli od IX do końca XI wieku. Figurki to produkcja Gripping Beast - zestaw z plastiku. Kész lett a következő csoport Saga – Normánok – Lion Rampant szabályrendszerekhez. Az könnyű gyalogság, dárdával és pajzzsal felszerelve, ami laza alakzatban harcolt. Jövőre szeretnék játszani ezekkel dél-olaszországi és szicíliai harcokat. Műanyag figurák ezek, Gripping Beast gyártmánya.




niedziela, 2 listopada 2014

Tankietka TK-3 - TK-3 kisharckocsi

Kolejny modelik wrześniowy. Tym razem to tankietka TK-3. Oryginalna lufa oczywiście ułamała mi się i została zastąpiona nową, zrobioną z drutu. Mam nadzieję, że ta wytrzyma trudy "pola walki". A TK egy kisharckocsi volt, amelyet a lengyelek terveztek majd gyártottak 1931-től. A jármű alapjául a brit Carden Loyd kisharckocsi továbbfejlesztett alváza szolgált. Mivel a típus pontos történetét és leírását nincs értelme még egy helyen megismételni, azért kihagyom. A modell First to Fight Szeptember 1939 sorozatában jelent meg. Az eredeti géppuska csövét sikerült ketté vágni, azért ki lett cserélve. Új csövet drótból csináltam meg, így remélem nem lesz olyon törékeny.    



piątek, 24 października 2014

Francuzi z Redoubta - Franciák Redoubttól




Tych sześciu napakowanych drabów dołączy do moich reglarnych sił już na najbliższej ustawce. Pochodzą z Redoubt Enterprises. Są bardziej krępi, mają krótsze nogi, za to dłuższe bagnety w porównaniu do figurek Conquesta. Powinni więc chodzić tylko na 3 cale, ale walczyć wręcz na 4 i więcej. Bemutatott hat fickó a reguláris francia gyalogság a Muskets and Tomahawks-hoz. Redoubt Enterprises gyártmánya.  A többi figuraimhoz képes zömök testű, rövid lábú és hosszabb szuronnyal rendelkező figurák ezek. De önmagában nem rosszabbak és ezeknek köszönhetem, hogy már két 12 darabos egységet már ki tudom állítani.      







niedziela, 19 października 2014

Pancerni rajtarzy – Vértes rajtárok

Wstyd się przynać, ale to pierwsze pomalowane figurki do OiM od roku jak wróciłem z Węgier. Pomalowane jak na mnie w ekspresowym tempie 3 tygodni na turniej dywizjny na Polach Chwały. Stanowiły trzon mojej dywizji. Dwa skwadrony po 6 podstawek, każdy z dowódcą, to silne, choć mało manewrowe samograje. W pierwszej z bitew rozbiły tatarów, harcowników, jazdę kozacką oraz dobrze dołożyły taborowi, któremu zdjęły jeden z wozów. W drugiej bitwie ulegli skoncentrowanemu ostrzałowi z dział i muszkietów w niekorzystnym terenie. Ale to jednostka silna i niezwykle pożyteczna. Vértes rajtárok – az első Lengyelországban kifestett egységem. A Pola Chwaly rendezvényen már játszottam is velők. Az első csatában szétvertek a tatárokat, kozák felderítőket, sőt táborban is nagy pusztítást okoztak. A második csatában már nem voltak olyan eredményesek, mert rossz helyen állítottam meg őket, és szét lettek lőve ágyúkkal és muskétásokkal. De annak ellenére az erős, fegyelmes és nagyon hasznos egység, egyaránt lengyel és svéd seregben.










Zdjęcie rodzinne skwadronu. A skvadron családi képe.


wtorek, 14 października 2014

Siedmiogród idzie – Jönnek az Erdélyek

Zaprezentuję kilka zdjęć nowej armii siedmiogrodkiej, głównie dla węgierskich czytelników bloga, bowiem nie każdy zagląda na forum OiM. Zdjęcia dostałem z Wargamera. Egy pár hivatalos kép az erdélyi hadseregről. A figurák már készen vannak – a kickstarteres támogatói már lassan kapják ezeket. A képeken látjuk az udvari kopjás lovasságot, könnyű udvari lovasságot valamint hajdúkat (lovas és gyalog változatot). A fecskék és zászlók még nem álltok rendelkezésre, azért hiányoznak, egyébként benne lesznek a dobozban. Remélem tetszenek.






sobota, 11 października 2014

Letnie bitwy z Bélą – Nyári csaták Bélával

Ogłaszam koniec lata – przynajmniej na blogu. Lato w pogodzie niech trwa nadal – przypomina mi Węgry, gdzie do listopada można było jeździć na rowerze i chodzić w samej marynarce. Latam prawie w ogóle nie malowałem ani nie zajamowałem się modelarstwem. Tak już mam. W związku z tym nie miałem też za bardzo co wrzucać na bloga. W trakcie wakacji mieliśmy z Janim męski wyjazd – daliśmy odpocząć Kasi, ruszyliśmy do przyjaciół na Węgry na rowery. Ale nie mogło zabraknąć Ogniem i Mieczem. Udało się nam spotkać z Bélą w Budapeszcie w Klubie Cantina. Rozegraliśmy dwie bitwy podjazdowe – Béla po raz pierwszy poprowadził do boju swoich Szwedów, bardzo zgrabnie pomalowanych. My graliśmy jak zwykle tataro-turkami (Hadży Girejem) lub zwykłym podjazdem tatarskim. Raz udało się wygrać, raz przegrać, ale najważniejsze że udało się dobrze pobawić i po roku spotkać z Bélą. Dziękuję za spotkanie i wspólnie spędzony czas.
Vége a nyárnak, legalább a blogon. Őszi nyár hogy tartson még egy kicsit. Emlékeztet a magyar őszre, mikor novemberig tudtam biciklizni és zakóban járni. Nyáron sose szoktam festeni, modellezni se. Azért nem volt mit beletenni a blogra. Nyáron Janival kimentünk Magyarországra – nálunk bevált a férfi kirándulás. Kasia akkor tud kipihenni magát. Főleg bicikliztünk, de belefért egy Tűzzel-Vassal csatanap. Sikerült Bélával találkozni Cantina Klubban. Két csatát sikerült lejátszani, Béla először (legalább ellenem) a svédjét vezette. Nagyon szépek. Janival, ahogy szakás, tatár-török portyát vezettünk. Egyszer nyertünk, egyszer kikaptunk, de nagyon jól mulattunk és a legfontosabb, hogy egy év után sikerült Bélával találkozni. Köszi a játékot. Béla.