czwartek, 17 stycznia 2019

Piechota wczesnego średniowiecza (1)



Pomalowałem kilka figurek GP w skali 28 mm z zestawu GBP03 Dark Age Warriors. Tak jakoś mi się wybrały figurki do malowania, że nie jestem w stanie złożyć z nich żadnej jednostki. Są to dwaj oszczepnicy, trzej włócznicy i jeden sygnalista i jeden z mieczem. Muszą więc poczekać na kompanów do swoich oddziałów.




niedziela, 13 stycznia 2019

Pancerna bitwa w systemie Wrzesień 1939


W sobotę ponownie miałem możliwość zagrania w Klubie Strateg, tym razem wybrałem system Wrzesień 1939. To była moja pierwsza samodzielna gra w ten system (choć oczywiście nie jest mi on do końca obcy), a moim przeciwnikiem był Tomek  (pozdrawiam i dzięki za grę). Figurki Niemów są moje, Polaków - klubowe lub Tomka.  Siły były wyrównane (ok. 200 punktów), choć nie do końca realityczne (bardzo dużo czołgów po stronie polskiej). Teren obfitował w przeróżne płotki, pola i murki, toteż strzelało się na prawdę trudno.


Tomek miał pluton tankietek, pluton Vickersów oraz pluton piechoty z karabinem ppanc. Ja dysponowałem plutonem samochodów pancernych, plutonem lekkich czołgów, plutonem działek przeciwpancernych i plutonem piechoty.



Gra była niezwykle dynamiczna, pełna ostrzałów, ruchów flankujących, wzajemengo szachowania się. Drugą moją zagraną kartą było wsparcie lotnicze. Nalot sztukasów zdziesiątkował pluton tankietek, niszcząc dwie, a trzecią przygniatając.











Mieliśmy atak piechoty na czołgi (dokładnie na mój jeden mały Panzer IA), który dzięki szczęśliwemu ustawieniu miał wsparcie własnej piechoty i walkę zremisował, uchodząc od niechybnego podpalenia. Takiego samego starcia nie przeżyła natomiast tomkowa tankieta, w ostatniej turze zniszczona w "walce wręcz" z moją sekcją granatników.

Główne siły, piechotę i pluton pancerny skierowałem na swoje lewe skrzydło, prawe ubezpieczały dwa samochody pancerne i trzy PAK-i. Początkowo Tomek miał na swoim lewym skrzydle więcej szczęścia, bo wyeliminował jeden z moich "czołgów porucznikia Grubera", a drugi uszkodził. W którejś z kolejnych tur moje działka zebrały jednak krwawe żniwo, niszcząc dwa polskie czołgi.


Moje główne siły śmiało zaatakowały. Czołgi zaszły piechotę z boku i bardzo mocno ją postrzelały. Co prawda nie spadła żadna podstawka, ale Tomek stracił tam łącznie przynajmniej 10 figurek. Zniszczyłem także jedną tankietkę - groźnego przeciwnika, bo tę z działkiem, sam tracąc Panzera IA. Moja piechota zajęła oba domki, a właściwie ich ruiny.


Ostatnim akordem bitwy był atak Tomka, zakończony moim kontratakiem, w trakcie którego moja sekcja karabinu ppanc zniszczyła Vickersa, a sekcja granatników - tankietkę.


Jestem na prawdę podbudowany systemem. Łatwo się go nauczyć, nie wymaga męczącego i ciągłego wertowania tabel i przepisów. System aktywacji kartami potrafi płatać figle i znakomicie utrudnia prowadzenie wojsk, dobrze oddaje brak możliwości wszechwładnego dysponowania własmymi jednostkami. Co ważne, dzięki nim, przeciwnik, nawet będący w dużych opałach, ma szansę albo się "odgryźć", albo uniknąć zagłady. Teraz tylko malować i malować.

czwartek, 10 stycznia 2019

Arabowie - lekka jazda (1)


Lekka jazda arabska dla wczesnego średniowiecza. Są to figurki HAT-a w skali 28mm z zestawu 28020 Almoravid Light Cavalry. Figurki mają wymienione głowy na plastikowe z zestawu Gripping Beast. Figurki HAT-a są bardzo fajne, ale mają zbyt małe głowy. To znaczy figurki mają prawidłowe, anatomiczne proporcje, ale skala 28 mm rządzi się swoimi prawami. Część figurek ma także wymienione tarcze, a jedna także rękę z oszczepem. 
 






 
Poniżej figurki przed malowaniem, z doklejonymi głowami, tarczami i rękoma.

 
 
Figurki częściowo w podkładzie.
 


Kolory podstawowe. Efekt końcowy na pierwszych zdjęciach.



 

niedziela, 6 stycznia 2019

Media Tempestas - pierwsza gra


Zagraliśmy wczoraj z Janim, dzięki gościnności Roberta z klubu Strateg, w grę w systemie Media Tempestas. To system tworzony w Klubie od jakiegoś czasu, a my mieliśmy możliwość zapoznania się z nim i jego podstawowymi zasadami. Nasze starcie było dość proste, każdy miał 10 oddziałów rycerskiej jazdy o takich samych parametrach i po jednym dowódcy, także takim samym. Chodziło o zapoznanie się z podstawową mechaniką gry. 




Od początku pole bitwy podzieliło się na dwa osobne skrzydła i trzeba było mieć na uwadzę ograniczoną ilość rozkazów, oraz czasami konieczność przekazywania rozkawów przez gońców. Taki rozkaz nadchodził do jednostki z opóźnieniem 1 tury - bardzo fajny patent.



Gra, przynajmniej w typowym starciu kawaleryjskim, jest dość dynamiczna, mimo konieczności wykonywania rzutów bardzo dużą ilością kostek K6. Z drugiej strony eliminuje to konieczność zaglądania do wielu tabel i pamiętania o wielu modyfikatorach, oraz do pewnego stopna, eliminuje nadmierną losowość - przy kilkuset rzutach na grę, wyniki rozkładają się dość równomiernie.


Na moim lewym skrzydle udało mi się powstrzymać Janiego do czasu nadejścia moich posiłków. Na moim prawym skrzydle wypracowałem przewagę, która zaowocowała odrzuceniem sporej części wojsk Janiego.



Gra bierze pod uwagę także takie czynniki jak zmęczenie, co jest dość rzadkie (spotkałem się z tym tylko w starutkim systemie Revenge), ale ma kapitalne znaczenie. Jak uda nam się uderzyć świeżymi siłami na zmęczonego przeciwnika, sukces prawie że murowany.




Oczywiście, nie byłbym sobą, jakbym nie chciał nic poprawić. Ale system jest cały czas rozwijamy i może będzie jeszcze ku temu okazja. Robert - dzięki za spotkane i poprowadzenie bitwy.